środa, 8 lutego 2017

Koncert Sum 41 w Polsce - relacja, opinia i wrażenia z występu 7 lutego 2017 roku w Palladium.

Sum 41 wczoraj zagrali swój drugi koncert w Polsce. Występ odbył się w warszawskim klubie Palladium 7 lutego 2017 roku. Poniżej czeka na Was moja relacja z tego występu. Zapraszam :) 



Sum 41 swój pierwszy koncert w Polsce zagrali w grudniu 2010 roku w klubie Palladium w Warszawie. Po sześciu latach powrócili do naszego kraju, by zagrać tam ponownie 7 lutego 2017 roku. Zespół odwiedził Polskę w ramach trasy koncertowej 'Don't Call It A Sum-Back World Tour'. promującej nowy album '13 Voices'. Początkowo koncert miał odbyć się w niewielkim klubie Proxima, jednak ze względu na duże zainteresowanie został przeniesiony do Palladium. Wszystkie bilety zostały wyprzedane.

Tego wieczoru w roli supportu wystąpił zespół Paerish. To pochodząca z Paryża grupa inspirująca się twórczością takich zespołów jak Sum 41 czy Blink-182. Na wczorajszym koncercie w Palladium było to słychać doskonale. Od strony instrumentalnej Paerish spisali się świetnie, pomimo nie najlepszego nagłośnienia zafundowali publiczności porcję miłego dla ucha pop-punka. Wokalista za to nie najlepiej radził sobie ze śpiewaniem i przykro było go słuchać. I choć grupie Paerish udało się rozbujać publiczność, to supportowanie lepiej wyszło System Of A Down i Papa Roach pomimo tego, że ich utwory leciały 'z taśmy' :).

Zanim koncert Sum 41 się rozpoczął, zgromadzona w Palladium publiczność mogła usłyszeć przegląd żywiołowych sampli, czemu towarzyszył widowiskowy pokaz estradowych świateł.

W końcu zabrzmiało 'Introduction To Destruction', które wywołało poruszenie pośród zgromadzonych słuchaczy. Następnie członkowie Sum 41 zaczęli pojedynczo pojawiać się na scenie, aby zagrać pierwszy utwór 'A Murder of Crows'. Gdy publiczność usłyszała głos Derycka Whibley 'a wpadła w ekstazę i trwała w tym stanie do ostatnich chwil koncertu.

Kiedy zabrzmiały utwory z płyty 'Does This Look Infected?' jak 'The Hell Song' czy 'Over My Head (Better Of Dead)' pod sceną rozkręcił się niezły młyn. Nawet poza mosh pit trudno było znaleźć osobę, która by nie szalała przy tych kawałkach. Sum 41 co rusz pomiędzy swoje największe hity wplatali utwory z nowego albumu i przez większość koncertu utrzymywali nieźle podkręcone tempo. 'Nieosłuchanie' piosenek z nowego albumu '13 Voices', jak np. 'Fake My Own Death',  'Goddamn I'm Dead Again' czy 'There Will Be Blood' nikomu nie przeszkadzało. Dzięki wspaniałej atmosferze i relacji Sum 41 z publicznością nowe kawałki brzmiały znajomo i każdy śpiewał je razem zespołem.

Zanim zespół wykonał pochodzący z nowej płyty kawałek 'War' , Deryck Whibley w emocjonującym przemówieniu podziękował fanom za okazane wsparcie w trudnym dla niego czasie. Bizzy D chętnie zagadywał do publiczności w przerwach pomiędzy piosenkami.  Zauważył, że od czasu koncertu w 2010 roku grono ich fanów w Polsce znacząco się powiększyło i korzystając z okazji powitał nowych członków Sum 41 Family. Wokalista przyznał także, że ma przyjemność obchodzić z polską publicznością okrągłą dwudziestą rocznicę istnienia zespołu Sum 41.

Sum 41 zagrali utwory ze wszystkich swoich dotychczasowych albumów. Osobiście największy sentyment mam do płyty 'All Killer No Filler' i bardzo się cieszę, że dane mi było wczoraj posłuchać 'In Too Deep', od którego zaczęła się moja fascynacja Sum 41, 'Motivation' i 'Fat Lip'. Na sam koniec koncertu, podczas drugiego bisu, zespół wykonał utwór 'Pain For Pleasure' przy czym jego członkowie pozamieniali się rolami. Śpiewał Tom Thacker, a Deryck Whibley usiadł za bębnami, ponadto wszyscy panowie zostali fantastycznie ucharakteryzowani (jak w teledysku).


Nie zabrakło utworów z debiutanckiej EPki Sum 41 pt. 'Half Hour Of Power'. Można było usłyszeć 'Grab the Devil By The Horns And Fuck Him Up the Ass' i fantastyczne 'Makes No Difference' pod koniec którego Deryck zniknął ze sceny. Po chwili jednak znalazł się na drugim końcu sali, pośród publiczności, gdzie zdecydował się wykonać utwór 'With Me'. Tym samym miejsce pod balkonem na moment stało się sceną. To było niesamowite. Z wolniejszych utworów Sum 41 tego wieczoru można było usłyszeć jeszcze 'Pieces', którym Deryck Whibley rozpoczął pierwszy bis i podczas którego akompaniował sobie grając na pianinie.

Podczas koncertu w Polsce Sum 41 zagrali również cover piosenki 'We Will Rock You' z repertuaru grupy Queen. W pewnym jego momencie Deryck poprosił, aby wszyscy zgromadzeni tamtej nocy pod sceną na chwilę usiedli, aby wyskoczyć w górę w kulminacyjnym momencie. Wykonanie tego zadania było nieco trudne, ponieważ Palladium pękało w szwach, ale udało się!

Nie był to jedyny moment w którym Deryck Whibley angażował fanów w koncert. Regularnie zachęcał do wyklaskiwania rytmu, kołysania się w rytm wolniejszych piosenek czy wymachiwania pięścią. Podczas 'Walking Disaster' poprosił o włączenie latarek w telefonach, a te momentalnie rozświetliły całe Palladium. Przed kulminacyjnym momentem piosenki poprosił jednak o schowanie telefonów. Wokalista starał się zawładnąć publicznością niczym Freddie Mercury i zachęcał ją do powielania nuconych przez siebie melodii w stylu 'eo' czy 'yeah yeah yeah' - z powodzeniem.

Sum 41 podczas koncertu w Palladium w 2017 roku pokazali, że są w znakomitej formie. Dobrze było widzieć zdrowego, zadowolonego i kipiącego energią Derycka. Ponadto wspaniale było w końcu zobaczyć na żywo Dave Baksh'a i Franka Zummo, których nie było w składzie zespołu podczas koncertu w 2010 roku. Obaj udowodnili jak wybitnymi są artystami. Dave, który podobno potrafi zagrać każdą solówkę, zdecydował zaprezentować 'Paranoid' Black Sabbath. Frank z kolei grając kapitalne solo po 'God Save Us All (Death to POP)' pokazał, że jest utalentowany niemniej niż fenomenalny Travis Barker. Cieszę się, że Sum 41 po tylu latach w końcu powrócili do Polski. Tym razem zrezygnowałam z bezpośredniego spotkania z zespołem. Zostawiłam tę przyjemność osobom, które nie miały takiej możliwości podczas pierwszego koncertu Sumów w Polsce (w 2010 roku udało mi się poznać Derycka, Cone'a, Toma i Steve'a osobiście, a moje zdjęcia z zespołem z tamtego wieczoru znajdziecie tutaj). Zainteresowanie było ogromne i bardzo się cieszę, że członkowie zespołu spotkali się ze swoimi fanami bez pakietu VIP. Uwielbiam ich za to. I za tanie bilety. Mam nadzieję, że po gorącym przyjęciu, jakie zgotowała im publiczność, będą do nas zaglądać częściej. Może następnym razem uda się nam wypełnić Torwar? :)

Bycie fanem niszowego zespołu ma swoje uroki. Dzięki temu na koncercie większość publiczności stanowią zaangażowani odbiorcy i ze świecą można tam szukać przypadkowych osób. To niesamowite uczucie, gdy otaczający Cię ludzie skaczą razem z Tobą i śpiewają Twoje ulubione piosenki. I nie ważne, że jeden jest skatem, drugi metalem, a trzeci księgowym z Mordoru, że jeden ma 13, a drugi 80 lat. Muzyka nas jednoczy i gdy z każdego powychodzi prawdziwe 'ja' to w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy do siebie bardzo podobni :)

Bardzo dziękuję wszystkim obecnym za niesamowitą atmosferę na koncercie Sum 41 w Palladium. Każdego członka 'Sum 41 Family' zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku, znajdziecie mnie także na Instagramie. W końcu rodzina powinna trzymać się razem :)


Lista utworów zagranych przez Sum 41 podczas koncertu w Palladium 7 lutego 2017 roku (pełna setlista):

*Introduction To Destruction*

1.'  A Murder of Crows'
2. ' Fake My Own Death'
3. ' The Hell Song'
4. 'Over My Head (Better Off Dead)'
5. 'Goddamn I'm Dead Again'
6. 'Underclass Hero'
7. 'Screaming Bloody Murder'
8. 'There Will Be Blood'
9. 'War'
10. 'Motivation'
11. 'Grab The Devil By The Horns And Fuck Him Up The Ass'
12. 'We're All to Blame'
13. 'Walking Disaster'
14. 'Makes No Difference'
15. 'With Me'
16. 'God Save Us All (Death to POP)'

*Intro z Chuck*

17. 'No Reason'
18. 'We Will Rock You' (cover Queen)
19. 'Still Waiting'
20. 'In Too Deep'

BIS:
21.  'Pieces'
22. 'Welcome to Hell'
23. 'Fat Lip'

DRUGI BIS:
24. ''Pain For Pleasure'

Zaliczyliście koncert Sum 41 w Palladium 7 lutego 2017 roku? Jak się bawiliście? A może ten gig Was ominął? Dajcie mi znać na Facebooku lub w komentarzach.

Youdeetah

6 komentarzy:

  1. Bylem w 2010, bylem tez teraz, atmosfera NIE DO OPISANIA, po prostu cos pieknego, IMO tym razem bylo lepiej niż w 2010. Sum 41 Family wie jak sie bawić! Pozdro! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem również tegoroczny koncert był lepszy :) Mam nadzieję, że Sum 41 szybko wrócą do Polski :)

      Usuń
  2. Ps. ten fragment: "Zainteresowanie było ogromne i bardzo się cieszę, że członkowie zespołu spotkali się ze swoimi fanami bez pakietu VIP" tyczy się koncertu z 2010 roku czy tym razem tez spotkali się z tymi co nie posiadali vipów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten fragment dotyczy koncertu w 2017 roku :) W tym roku można było kupić pakiet VIP, jednak z tego co wiem chłopaki spotkali się również z fanami, którzy takiego pakietu nie posiadali :)

      Usuń
  3. A wiesz może w jakim miejscu i ile czasu po koncercie? Ja z kumplem czekaliśmy przy szatniach aż do momentu kiedy ochraniaeze zaczęli wypraszac wszystkich z klubu. Nie widziałem żeby schodzili na dół.. Ehh, To ładnie, przegapiłem to znowu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widziałam po niektórych zdjęciach, to wyszli do ludzi czekających przed klubem. Poza tym podpisywali płyty. Niestety nie wiem dokładnie gdzie i kiedy.

      Usuń

Zapraszam do wymiany opinii :) Dziękuję za wszystkie komentarze :)

Z chęcią odwiedzę Wasze blogi, ale proszę nie spamujcie. Podpiszcie się, a na pewno Was znajdę.