niedziela, 30 października 2016

Koncert Placebo w Polsce - relacja, opinie i wrażenia z występu 29 października 2016 roku w Hali Torwar w Warszawie.

Zespół Placebo wystąpił 29 października 2016 roku w Polsce. Koncert w warszawskiej Hali Torwar odbył się w ramach trasy "20 Years of Placebo". Poniżej czeka na Was moja relacja z tego wydarzenia. Zapraszam!



Koncert Placebo w Polsce w 2016 roku został ogłoszony już w marcu. Dotychczas nie miałam okazji posłuchać tego zespołu na żywo i choć nie jestem jego wielką fanką, to bardzo chciałam w końcu zmienić ten stan rzeczy. Występ z okazji dwudziestolecia istnienia grupy był do tego świetną okazją. 29 października 2016 roku nareszcie udało mi się pojawić na koncercie Placebo.

Hala Torwar, w której odbywał się występ, tego wieczoru pękała w szwach. Zanim jednak gwiazda wieczoru pojawiła się na scenie, w muzyczny nastrój usiłował wprowadzić publiczność support w postaci The Mirror Trap. To szkocki indie rockowy zespół, jak dla mnie niestety całkiem przeciętny. Sześciu muzyków na scenie,w tym nieco arogancki wokalista zaprezentowali klasyczny przerost formy nad treścią. Przypominali ślepo przekonany o swoich umiejętnościach szkolny zespół. Ich koncert ponadto był fatalnie nagłośniony. Jakiś pierwiastek ich twórczości przypominał styl Placebo i tylko to argumentowało ich obecność na scenie tego wieczoru. Mimo wszystko zgromadzona pod sceną publiczność całkiem miło ich przyjęła. Gdy zespół zniknął za kulisami, technicy rozpoczęli przygotowania do kolejnego występu, a na ogromnych ekranach pojawił się piktogram prezentujący zakaz używania telefonów komórkowych.

Tuż przed 20:00 Halę Torwar spowiła ciemność. Po chwili jednak została ona przerwana projekcją teledysku do utworu "Every You Every Me", która wywołała euforię pośród zgromadzonego pod sceną tłumu. Następnie wyświetlona została krótka animacja przedstawiająca rozmawite migawki z ostatnich dwudziestu lat. Tyle bowiem czasu minęło od wydania debiutanckiej płyty Placebo. W końcu na scenę wkroczył Stefan Olsdal w towarzystwie muzyków, a po chwili w towarzystwie gromkich braw podekscytowanej publiczności dołączył do nich wokalista Brian Molko. Występ rozpoczął się od eksplozji dźwięków utworu "Pure Morning". Zachwycona widownia nie mogła się powstrzymać od uchwycenia tego wykonania na swoich smartphonach. Pomimo wcześniejszej wyświetlanego na telebimach zakazu używania telefonów komórkowych, w górze pojawił się las rąk dokumentujących performance. Po zakończeniu piosenki Molko nie omieszkał nawiązać do tej sytuacji. Powiedział, że to nasza sprawa, że zamiast skupić się na byciu "tu i teraz" wolimy żyć w wirtualnej rzeczywistości. Nie zniósł jednak widoku kamery GoPro i poprosił jej właścicielkę o schowanie. Apel wokalisty został nagrodzony owacjami i nawet przyniósł skutek, bo już podczas następnego utworu "Loud Like Love" podświetlone ekrany telefonów można było policzyć na palcach jednej ręki. W setliście wczorajszego koncertu znalazły się utwory z całej dotychczasowej dyskografii zespołu. Można było usłyszeć m.in. "Too Many Friends", "Devil in the Details", "For What It's Worth", "Song to Say Goodbye", "The Bitter End"czy "Special K". Placebo wykonali także "Without You I'm Nothing" w hołdzie dla Davida Bowiego, Pomiędzy piosenkami Brian Molko chętnie zagadywał do publiczności. Mniej więcej w połowie występu przypomniało mu się, że zapomniał zaznaczyć, iż koncert na którym się znajdujemy jest imprezą urodzinową Placebo, na której nas serdecznie witają. W odpowiedzi na to wyznanie publiczność zaczęła radośnie śpiewać po polsku "Sto lat" wywołując konsternację u zespołu. Widząc ich zakłopotanie i próbując wyjaśnić co właśnie się wydarzyło, publiczność zaczęła śpiewać jeszcze raz, tym razem "Happy Birthday". Zmieszanie Briana wzmagało się, ale niezwłocznie rozładował całą sytuację śmiechem. Przyznał, że zaczął zastanawiać się, kto właściwie ma urodziny, po czym uzmysłowił sobie, że przed chwilą sam wspomniał o jubileuszu Placebo. Śmiechom nie było końca. Całe zajście tylko pogłębiło niesamowitą więź jaka tego wieczoru zawiązała się pomiędzy zespołem i publicznością. Zgromadzeni w Hali Torwar ludzie bawili się wyśmienicie, wszyscy chętnie tańczyli i skakali. Masa rąk klaszczących w rytm piosenek dzielnie trwała w górze przez cały koncert. Widownia przy każdej sposobności skandowała "Placebo" wzbudzając tym u zespołu nieskrywaną radość. Może to właśnie dzięki temu pod koniec koncertu Brian Molko stwierdził, że zgromadzona w Warszawie publiczność jest niesamowita i wyraził nadzieję, na rychły powrót do naszego kraju. Po krótkiej przerwie grupa wyszła na bis, podczas którego wykonała cztery piosenki, w tym "Running Up That Hill" z repertuaru Kate Bush, która zwieńczyła ten niesamowity wieczór.

Koncert Placebo był ekstremalnie głośny i bardzo rockowy. Każdej piosence towarzyszyły ciekawe iluminacje i efekty wizualne. Brian i Stefan co utwór wymieniali swe gitary, co dodatkowo urozmaicało występ. Zaprezentowali dzięki temu imponującą kolekcję instrumentów. Euforyczna atmosfera wśród wspaniale bawiącej się publiczności była miłą odmianą po ostatnio relacjonowanym przeze mnie koncercie The Cure w Łodzi. Pomimo znajdującej się w hali strefy Golden Circle nie widać było żadnych podziałów, cała widownia była jednym ogromnym tańczącym tłumem. Cieszę się, że mogłam brać w udział w koncercie Placebo i jeżeli nadarzy się okazja z największą przyjemnością wybiorę się jeszcze raz. Wam również polecam.

A Wy, mieliście okazję być posłuchać kiedyś na żywo grupy Placebo? Co sądzicie o twórczości tego zespołu?

Jeżeli podoba się Wam moja relacja, możecie to okazać lajkując mój profil na Facebooku.

Youdeetah


6 komentarzy:

  1. Nigdy nie widzialam na żywo Placebo i żałuję, że nie udało mi się tego uczynić w czasach, gdy naprawdę dużo słuchałam ich muzyki. Debiutancką płytę kocham miłością nieskończoną! Później mieli swoje momenty, ale to na pewno bardzo ważny dla mnie zespół.

    Bardzo mnie poruszył Twój opis współczesnego świata. Smartfony i odpowiedź Briana... W czasach, gdy kochałam Placebo, taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Nikomu nawet nie przyszłoby do głowy, że w przyszłości powstanie miniaturowy komputer z funkcją rozmowy, który powygryza nam mózgi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście powoli przybywa osób, które starają uniezależnić się od elektroniki :) Mam nadzieję, że Placebo naprawdę niedługo wrócą do Polski i wówczas uda Ci się wybrać na ich koncert. Będę trzymać kciuki za to, by zagrali Twoje ulubione piosenki :)

      Usuń
  2. Torwar nie pękał w szwach, było sporo wolnych miejsc, zarówno na płycie, jak i na trybunach. Koncert był wspaniały, na pewno warto było tam być. Brakowało tylko ''Every you every me'' zagranego na żywo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, było kilka wolnych siedzeń na trybunach, ale płyta moim zdaniem była wypełniona. Na ostatnim koncercie PJ Harvey to dopiero było sporo wolnych miejsc ;) Co do "Every You Every Me" faktycznie pozostał niedosyt, puszczone "z taśmy" to jednak nie to samo :)

      Usuń
    2. Potwierdzam, na trybunach było trochę miejsca, ale na płytę i GC na pewno sprzedano komplet... wiem bo chciałem dokupić 1 bilet na ostatnią chwilę i musiałem się umawiać na handel przez FB, bo dzień przed koncertem na stronie już ich niestety nie było :)

      Usuń
  3. Wspaniały koncert. Dużo lepszy niż w 2013 r. ... i ten niesamowity kontakt z fanami.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do wymiany opinii :) Dziękuję za wszystkie komentarze :)

Z chęcią odwiedzę Wasze blogi, ale proszę nie spamujcie. Podpiszcie się, a na pewno Was znajdę.