Kasabian headlinerem Open'er Festival 2015!

Zespół Kasabian w przyszłym roku ponownie odwiedzi Polskę. Wystąpi 4 lipca 2015 w Gdyni jako headliner Open'er Festival.


Źródło: www.facebook.com/kasabian

Jeżeli śledzicie regularnie mojego bloga to wiecie, że bardzo lubię Kasabian. Jeżeli Mikołaj Ziółkowski swoimi ogłoszeniami przekona mnie do udziału w nadchodzącej edycji Open'era to będzie to mój czwarty koncert tego zespołu. Więcej na temat tej grupy możecie poczytać w poprzednich zapowiedziach.

Post użytkownika Youdeetah.

Youdeetah

Koncert Lenny'ego Kravitza 15 grudnia 2014 w Atlas Arenie w Łodzi - relacja, opinia, wrażenia.

Miłość zawładnęła Atlas Areną podczas koncertu Lenny'ego Kravitza 15 grudnia 2014 w Łodzi. Artysta pojawił się w Polsce na trasie koncertowej promującej swój dziesiąty album studyjny "Strut". Serdecznie zapraszam Was na moją relację z wczorajszego, wyjątkowego występu :)


Koncert Lenny'ego Kravitza w łódzkiej Atlas Arenie początkowo miał odbyć się 3 listopada, jednak z powodu choroby artysty został przeniesiony na 15 grudnia 2014 i tym razem na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem.

W samej Atlas Arenie nie zmieniło się zbyt wiele od mojej ostatniej wizyty w 2012 roku na Muse - na stoiskach wciąż nie można płacić kartą, a wewnątrz obiektu nie ma żadnego bankomatu. Wybierając się tam na koncert pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą gotówkę. Na miejscu znajduje się szatnia, gdzie bez problemu można było zostawić też torbę.

Jako support o 19:30 wystąpił 
Gabriel Garzón-Montano. Pierwszy raz zetknęłam się z jego twórczością. Występ był bardzo krótki, trwał ok. 30 minut. Gabriel zagrał zaledwie kilka ballad i choć całkiem przyjemnie się ich słuchało, to jednak uważam, że publiczność powinien rozgrzewać inny artysta serwujący bardziej energiczną muzykę. W międzyczasie Atlas Arena wypełniła się widzami po brzegi.

Lenny Kravitz pojawił się na scenie ok 21:00. Powitała go salwa braw i okrzyków fanów którzy tego dnia specjalnie dla niego zjechali się z całej Polski. Koncert rozpoczął się pochodzącą z najnowszej płyty piosenką "Dirty White Boots". Po jej zakończeniu artysta przywitał się z publicznością i wyraził zadowolenie z faktu, że w końcu udało mu się do nas dotrzeć. Kolejnym utworem, który dane było nam usłyszeć był hit "American Woman". Wówczas mnie olśniło. Dopiero, gdy usłyszałam ten utwór na żywo dotarło do mnie, że postać Lenny'ego Kravitza to zaledwie 1/2 fenomenu jego muzyki. Większość znanych nam, wspaniałych riffów gitarowych wyszła spod rąk stojącego w cieniu gwiazdy Craiga Rossa - genialnego drugiego gitarzysty z imponującym afro na głowie. Na perkusji grała zjawiskowa Cindy Blackman - obecna żona Carlosa Santany. Show Kravitzowi podkradały trzy urocze chórzystki. Sekcja dęta również momentami dawała powody do zbierania szczęki z podłogi. Zatem Lenny Kravitz to nie tylko jego osoba, lecz także sztab stojących za jego plecami rewelacyjnych muzyków, którzy zdecydowanie czują bluesa. Gdy zabrzmiało "It Ain't Over 'Til It's Over" Lenny zaprosił publiczność do wspólnego śpiewania. Przy "Strut" już nie trzeba było nikogo specjalnie do śpiewania namawiać. Podczas "Dancin' Til Dawn" Craig Ross wraz sekcją dętą ustawili się w jednej linii i synchronicznie się bujali niczym bluesowi muzycy z big-bandów lat sześćdziesiątych - wyglądało to kapitalnie. "Sister" była pierwszą z rozwleczonych, rozjamowanych piosenek, w jej trakcie Craig Ross rozpoczął  serię niesamowitych solówek. Następnie Lenny Kravitz zaśpiewał dedykowaną ukochanemu miastu piosenkę "New York City". Przed kolejnym utworem Lenny powiedział, że napisał go w liceum wraz ze swoim kolegą Slashem i było to "Always On The Run" ;) Po bardzo długim jamie zabrzmiała ballada "I Belong To You". Najdłuższą piosenką tego wieczoru bez wątpienia była "Let Love Rule" podczas której działy się niesamowite rzeczy. Lenny Kravitz zszedł do publiczności, przytulał fanów, przybijał im piątki, podpisywał płyty - miłość zawładnęła Atlas Areną. Przy okazji Kravitz pokazał jak wspaniałym, otwartym na fanów jest artystą. Podczas tego całego fizycznego kontaktu z fanami telebim znajdujący się na scenie pokazywał każdy krok Lenny'ego i w pewnej chwili można było zauważyć jak przytula małą, wpatrzoną w niego dziewczynkę, na co publiczność zareagowała chóralnym AWW. Zabrakło rozkapryszonego gwiazdorstwa którego popis ostatnio dał Morrissey. Na koncercie można było usłyszeć jeszcze "Fly Away". Po krótkiej przerwie artysta wraz z zespołem powrócił na bis. Zanim zagrał "Chamber" Lenny poprosił fanów o włączenie świateł w telefonach. Efekt był na tyle magiczny, że i ja postanowiłam sięgnąć po telefon, aby uchwycić dla Was ten wspaniały moment. Koncert zakończył się skocznym "Are You Gonna Go My Way", podczas którego publiczność oszalała w tańcu. Lenny Kravitz w sumie się z nami nie pożegnał, tylko powiedział "do zobaczenia", gdyż już 8 sierpnia 2015 ponownie odwiedzi Polskę, gdzie zagra w Ergo Arenie i gdzie na pewno się pojawię. Było fenomenalnie! Ktoś z Was był na tym koncercie?


Youdeetah

Muse headlinerem Orange Warsaw Festival 2015!

Zespół Muse w przyszłym roku zawita do Polski! W dniu dzisiejszym ogłoszono, że Matt Bellamy, Christopher Wolstenholme oraz Dominic Howard wystąpią 14 czerwca 2015 podczas ósmej edycji Orange Warsaw Festival! Miałam okazję posłuchać ich na żywo w listopadzie 2012 roku w Atlas Arenie w Łodzi i był to jeden z najbardziej niesamowitych koncertów w moim życiu. Performance jaki swojej widowni serwuje Muse to niezapomniana uczta dla oczu i uszu. Warto tego doświadczyć. 



Przerwany koncert Morrissey'a w Stodole w Warszawie 19 listopada 2014 - relacja.

Morrissey pojawił się dziś w Stodole na koncercie o którym wspominałam Wam już sierpniu. Ja również tam byłam. Niestety. Podczas koncertu miał miejsce incydent po którym artysta poczuł się urażony, zszedł ze sceny i już na nią nie wrócił.



Koncert The 1975 w Palladium w Warszawie 20 października 2014 - relacja.

Wczoraj w Palladium odbył się koncert pochodzącego z Manchesteru zespołu The 1975. Jeżeli zaglądacie na mojego facebooka to wiecie, że się tam pojawiłam. Serdecznie zapraszam Was na moją relację z tego wydarzenia :)



Orange Warsaw Festival wraca na teren Toru Wyścigów Konnych na Służewcu i tym samym żegna się ze Stadionem Narodowym.

Marzenia się spełniają :) Jeszcze niedawno mogliście przeczytać na moim blogu relację z tegorocznej edycji OWF, gdzie narzekałam na fatalne nagłośnienie i ogólnie kiepską organizację festiwalu na Stadionie Narodowym. Po cichu liczyłam, że kolejne edycje odbędą się jednak w innym miejscu. I dziś - ta daam! Organizatorzy Orange Warsaw Festival wzięli sobie do serca utyskiwania festiwalowiczów i przenoszą imprezę z powrotem na teren Toru Wyścigów Konnych na Służewcu (ostatnio odbywała się tam w 2010 roku). Orange Warsaw Festival 2015 został zapowiedziany na weekend 12-14 czerwca.  To jest bardzo dobra wiadomość! :)

Post użytkownika Youdeetah.

Youdeetah

Open'er Festival 2014 - wrażenia, opinie, relacja.

W dniach 2-5 lipca odbyła się XIII edycja Open'er Festivalu. Jak wiecie z poprzedniego posta miałam okazję w niej uczestniczyć. Tak jak sądziłam, tegoroczna odsłona bez tytularnego sponsora znacznie różniła się od poprzednich. Zapraszam na moją, mocno opóźnioną relację z Open'era 2014 :)



Morrissey wystąpi w Warszawie 19 listopada i 21 listopada w Krakowie.

Morrissey wraca do Polski! Były wokalista The Smiths zagra tej jesieni w naszym kraju dwa koncerty: 19 listopada w Warszawskiej Stodole i 21 listopada w Teatrze Nowa Łaźnia w Krakowie. Byłam na jego koncercie w 2011 roku (poniżej widzicie bilety z tego wydarzenia) i z wielką chęcią pójdę jeszcze raz! Ten facet w średnim wieku to niesamowity showman i prawdziwy wulkan energii. Morrissey to żywa legenda i jeżeli macie możliwość uczestniczenia w którymś z jego występów - nie wahajcie się ani chwili :) Nie mogę się doczekać :) Kto się wybiera?



Open'er Festival 2014 - zapowiedź.

Już jutro rozpoczyna się trzynasty Open'er Festival w Gdyni, od tego roku bez Heinekena w nazwie. Jestem niemal pewna, że sponsor to nie jedyne co zmieni się podczas tegorocznej edycji, jednak mam nadzieję, że mimo wszystko wydarzenie to nie zejdzie do poziomu OWF. Bez względu na wszystko mam zamiar bawić się świetnie jak co roku, niezmiennie od 5 lat :) Impreza będzie trwać od 2 do 5 lipca. 


W tym roku na lotnisku Gdynia Kosakowo wystąpią tacy artyści jak Warpaint, Pearl Jam, Black Keys czy Jack White. Czy ktoś z Was się wybiera?

Youdeetah


P.S. Niestety ostatecznie nie udało mi się dotrzeć do Oświęcimia na koncert Soundgarden, w związku z tym relacji nie będzie.

Life Festival Oświęcim 2014 - już wkrótce Soundgarden i Eric Clapton zagrają w Polsce!

Jak dojechać do Oświęcimia na Life Festival 2014? To pytanie od kilku dni spędza mi sen z powiek, bowiem już w najbliższy weekend, 27 - 28 czerwca na Stadionie MOSIR w Oświęcimiu zagrają wspaniałe gwiazdy takie jak Eric Clapton czy Soundgarden. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć odpowiedź na zadane powyżej pytanie i pojawię się na tym festiwalu. Czy ktoś z Was się wybiera? :)


Youdeetah

Orange Warsaw Festival 2014 - wrażenia, opinie, relacja.

Tegoroczna edycja Orange Warsaw Festival przeszła do historii w poniedziałek nad ranem. Zgodnie z zapowiedzią brałam udział w tym wydarzeniu i zapraszam Was na moją relację.



Orange Warsaw Festival 2014 to drugi OWF na którym byłam i jednocześnie to moje pierwsze muzyczne wydarzenie na Stadionie Narodowym. Mam nadzieję, że ostatnie. Fatalne nagłośnienie, o którym pewnie część z Was zdążyła już usłyszeć, to tylko jeden z licznych mankamentów katastrofy organizacyjnej jaką bez wątpienia był tegoroczny Orange. Jak wiecie często bywam na tego typu muzycznych eventach i jak dotąd nie spotkałam się z takim chaosem. Jeżeli nie interesują Was kwestie organizacyjne i chcecie zapoznać się moimi wrażeniami z koncertów to przejdźcie od razu do akapitu Dzień 1 :)

Festiwal rozpoczął się w piątek. W Warszawie był to chłodny, deszczowy i ogólnie nieprzyjemny dzień. Fatalne warunki pogodowe nie przeszkodziły organizatorowi w przetrzymywaniu uczestników na zewnątrz, w długich kolejkach wijących się do wejścia na stadion przez jedną z czterech bramek. Jako osoba posiadająca karnet na płytę, ustawiłam się w tłumie napierającym na bramę numer dwa. Próba przekroczenia progu stadionu zajęła mi niemal godzinę, co kilka minut wpuszczano z tłumu po jakieś 10 osób. Gdy nadeszła moja kolej okazało się, że te 10 osób ustawia się w następnej kolejce, tym razem do skanowania biletu. W końcu udało mi się wymienić karnet na opaskę. Zanim dostałam się na błonia stadionu musiałam jeszcze po drodze machnąć nią przed nosem kolejnemu kontrolerowi. Swoją drogą opaski te były nieco niebezpieczne, gdyż ich regulacja nie została zabezpieczona. Naturalnie nie można było poszerzyć obwodu już zapiętej opaski, jednak można było go nieodwracalnie zwężać. Np. na Openerze zapięcie w opasce jest metalowe, dodatkowo zaciskane czymś na kształt kombinerek i żadna siła nie jest w stanie zmienić obwodu opaski.

 Absolutnym przebojem jest to, że ani razu nie zostałam przeszukana. Podczas 3 dni, gdzie podobno bawiło się ponad 100 tysięcy osób nikt nie przejął się tym co wnoszę na teren festiwalu. Mogłabym spokojnie obwinąć się trotylem lub szmuglować twarde narkotyki, nikt nie zwróciłby na to uwagi. "Na szczęście" skończyło się na tym, że w powietrzu unosiły się chmury marihuany, a pod scenami walały się szklane butelki po alkoholu. Mam  nadzieję, że nikt nie dostał na pamiątkę żadnego tulipana. A tak poważnie, to płacąc za bilet górę pieniędzy chciałabym jednak czuć się bezpiecznie. A nie czułam.

Kolejna sprawa jest taka, że przemieszczanie się po terenie festiwalu to była jedna wielka komedia. Na płytę nie można było dostać się po ludzku wchodząc poprzez trybuny, tylko trzeba było zasuwać do usytuowanego na samym końcu okalającej stadion promenady specjalnego wejścia przez parking. Gdy już znalazłam się na płycie i chciałam udać się np. do toalety lub coś przekąsić, musiałam opuścić płytę inną drogą niż na nią dotarłam, tzn. po wydzielonych na trybunie schodach. Gdy chciałam wrócić na płytę, nie mogłam zejść po tych samych schodach, tylko musiałam wyjść na zewnątrz stadionu i udać się ponownie do wcześniej wspomnianego wejścia przez parking. Moją irytację pogłębił fakt, że pierwszego dnia było naprawdę zimno, padał deszcz i zbędne spacery nie należały w tych warunkach do najprzyjemniejszych.

Kiedy po raz pierwszy znalazłam się na płycie, akurat trwał koncert i w końcu na własne uszy przekonałam się jak bardzo fatalne jest nagłośnienie na Stadionie Narodowym. Dźwięk falami przechodził po hali, a gdy wokalista na kończył śpiewać na scenie, na drugim końcu płyty wciąż było go słychać. Tylko stojąc tuż przy barierkach i przy naprawdę żwawych piosenkach można było na chwilę przestać zwracać uwagę na nagłośnienie. Współczuję ludziom na trybunach, bo mam wrażenie, że tam sprawa wyglądała jeszcze gorzej.

Strefa gastronomiczna zwana miasteczkiem festiwalowym również została fatalnie zorganizowana. Na jej terenie, oprócz kilku przyczep z jedzeniem, znajdował się jeden jedyny namiot z piwem. A raczej 400 ml 3,5 % sikacza spod szyldu Tyskie w zaporowej cenie 8 zł. Jak się domyślacie, przez gigantyczne kolejki do namiotu było bardzo ciężko się dostać, a gdy już w końcu się udało, to często okazywało się, że piwo właśnie się skończyło. Dla porównania w Openerowym miasteczku namioty z piwem czy innymi napojami znajdują się co kilka kroków, a 500 ml festiwalowego Heinekena lub Desperadosa kosztuje 6 zł. Na Openerze za małą wodę zapłacimy 3 zł, a na Orange Warsaw Festival 6 zł. Tak sytuacja wyglądała dotychczas, mam nadzieję, że w tym roku nic się w tym względzie nie zmieni.

Na OWF jedynym środkiem płatności były przedpłacone karty MasterCard, które można było nabyć na miejscu w specjalnych kioskach. Moim zdaniem MasterCard wyrządził sobie tym posunięciem wizerunkową krzywdę, miała być promocja płatności za pomocą Pay Pass, a karty festiwalowe notorycznie nie działały. Jeżeli już się w końcu udało, to bardzo długo trzeba było czekać na autoryzację. Na Openerze  dotychczas poza kartą można było płacić bonami festiwalowymi o wartości 3 zł każdy. Liczę, że to również się nie zmieni, okaże się już za 2 tygodnie.

Wystarczy tego narzekania, już przechodzę do relacji z koncertów :)

DZIEŃ 1 ORANGE WARSAW FESTIVAL 2014

Pierwszy dzień OWF zaczęłam od koncertu French Films. Jest to pochodzący z Finlandii zespół grający niezwykle skoczną muzykę indie-rockową z domieszką punku. Przed festiwalem pobieżnie zapoznałam się z ich skromną, bo zaledwie dwupłytową dyskografią. Ich debiutancka płyta ,,Imaginary Future" została nagrodzona European Border Breakers Award. Uważam, że koncert ten stanowił całkiem miłe otwarcie festiwalu, lecz nie było to wejście z "wysokiego C".

Następnie brałam w długo oczekiwanym przeze mnie występie Pixies. Zagrali swoje największe przeboje takie jak "Bone Machine" czy "Here Comes Your Man". Nie mogło się oczywiście obejść bez piosenki ''Where Is My Mind", którą powinniście kojarzyć z filmu Fight Club. Podczas niej pod sceną miała miejsce eksplozja euforii i lekko zdezorientowana wcześniej publiczność momentalnie się ożywiła. Smutne jest to, że większość publiki zamiast skupić się na przeżywaniu wyjątkowej chwili, jaką było usłyszenie tego kawałka na żywo i  postarać się ją zapamiętać, wyciągnęła smartphony, kamery i aparaty w celu nagrywania. Jakby na YouTube było mało takich nagrań... Jest to zjawisko którego nie rozumiem i chyba już nigdy nie zrozumiem. Ja moją ręką trzymałam inną rękę. Właściwą rękę we właściwym momencie.
Podczas kolejnego koncertu Orange Stage należała do Queens of the Stone Age, pochodzącego z Kaliforni rockowego zespołu, w którym swego czasu na perkusji grał Dave Grohl. Niestety większość tego koncertu spędziłam na przemierzaniu zbędnych kilometrów wokół stadionu (patrz narzekania powyżej), jednak po końcówce, na którą zdążyłam się załapać jestem w stanie powiedzieć, że zespół zaserwował publice masę wybornych, charakterystycznych dla swojego gatunku ciężkich brzmień. Nie obyło się bez kultowego "Make It Wit Chu" czy "Go With The Flow". Z chęcią wybrałabym się jeszcze raz, tym razem na pełny koncert tego zespołu.

Ostatnim występem był performance Kings of Leon. Mając na względzie wszystkie ich poprzednie koncerty, które przeszły mi koło nosa, postanowiłam w końcu pojawić się na jednym z nich, rezygnując tym samym z show Snoop Dogg odbywającego się na drugiej scenie. Jeżeli ktoś z Was posiada urządzenie dzięki któremu mogę pojawić się w dwóch miejscach jednocześnie to bardzo proszę o kontakt, koniecznie jeszcze przed Open'erem :) Koncert KOL okazał się prawdziwym mistrzostwem. Z ich dyskografią jestem zapoznana dość dobrze i bardzo się cieszę, że mogłam usłyszeć na żywo dużo świetnych piosenek, w tym moje ukochane "Closer". Koncert trwał dosyć długo jak na festiwal, zagrali ponad 20 piosenek, podczas których pod sceną trwało nieustające szaleństwo. Pod względem technicznym występ był perfekcyjny, gdyby nie tłukące się po stadionie echo można było odnieść wrażenie słuchania muzyki z odtwarzacza :) Podczas finałowego wykonania "Sex On The Fire" na scenie odbył się mały pokaz pirotechniczny, który z pewnością zostanie na dłużej w mojej pamięci. Cieszę się, że w końcu odhaczyłam koncert Kings of Leon, ale... Snoop Doggu wróć!

Tego dnia na drugiej scenie mieli występować również: Jamal, The Pretty Reckless, Ska-P, Lilly Allen, Snoop Dogg oraz Martin Garrix. Większość z tych koncertów nie odbyła się ze względu na małą  katastrofę, którą było zawalenie się telebimu.

DZIEŃ 2 ORANGE WARSAW FESTIVAL 2014


Drugi dzień festiwalu rozpoczęłam od koncertu Bombay Bicycle Club. Grupa ta pochodzi z Londynu i podobnie jak French Films grają indie rocka. Kilka piosenek tego zespołu znałam jeszcze przed prekoncertowym przesłuchiwaniu dyskografii, wpadają w ucho i naprawdę przyjemnie się tego słucha :) Zagrali m.in. ''Shuffle" czy "Always Like This"

Podczas kolejnego koncertu scena Orange należała do The Wombats, jednak w trakcie jego trwania zabrałam się za zwiedzanie festiwalowych namiotów i uzupełnianie energii na następne koncerty.

Występ zespołu The Kooks był trzecim show na scenie głównej. Bardzo lubię twórczość tego zespołu i niecierpliwie czekałam na ich koncert. Tego dnia było bardzo ciężko dostać się pod barierki, gdyż były okupowane przez fanów Florence Welch, na szczęście świetnie się bawili i im wybaczam :) Miałam okazję usłyszeć na żywo piosenki takie jak "She Moves in Her Own Way", czy "Ooh La". Było to bardzo pozytywne wydarzenie, pełne brytyjskiego akcentu i z chęcią wybrałabym się jeszcze raz :) Pod koniec występu  The Kooks nogi poniosły mnie pod drugą scenę.

Na Warsaw Stage po 22:00 rozpoczął się koncert The Prodigy. To była prawdziwa petarda! Chłopaki zaczęli od "Spitfire" i "Voodoo People" i przez cały występ ani na chwilę nie zwolnili tępa. W powietrzu unosiły się chmury marihuany, a publiczność wpadła w trans, jak dotąd znany mi z imprez w kultowym serialu Skins. Choć nie jestem zagorzałą fanką gatunku, który grają, to są grupą zdecydowanie kultową i niektórych kawałków po prostu nie wypada nie znać :) Scena Warsaw Stage znajdowała się na zewnątrz stadionu, dzięki czemu nie było problemu z nagłośnieniem, dźwięk nie miał od czego się odbijać. Bawiłam się świetnie na tym koncercie! 
Bardzo się cieszę, że udało mi się uczestniczyć  we wspaniałym i nieco psychodelicznym performance The Prodigy. Polecam!


Po The Prodigy udałam się na końcówkę koncertu Florence And The Machine. Nie udało mi się załapać na moją ulubioną piosenkę "Between Two Lungs", ale za to zdążyłam już na "You've Got the love". Nie mogło się obyć także bez "Dog Days Are Over". W końcu udało mi się usłyszeć Florence Welch na żywo i mogłam się przekonać, że siła jej głosu jest powalająca. Na artystce wielkie wrażenie zrobiły starania fanów, tzn. wszechobecne wianki na głowach, brokat i czerwone serca powycinane z papieru. Uwielbiam wianki na głowach, świetnie dopełniają koncertowe stylizacje i nadają się nie tylko na koncert FATM, jednak w takiej ilości w jednym miejscu i czasie robiły świetne wrażenie. Prawdziwym fanom należy się ukłon za zaangażowanie, brawo! :)

DZIEŃ 3 ORANGE WARSAW FESTIVAL 2014

Trzeci dzień OWF był zdecydowanie najbardziej wyczekiwanym przeze mnie dniem festiwalu, ze względu na koncert zespołu Kasabian, który bardzo lubię, ale po kolei.

Ostatni dzień Orange Warsaw Festival rozpoczął się koncertem Miles Kane, twórcy takich hitów jak "Come Closer" czy "Rearrange". Było to niezwykle energetyczne show, wokalista jest niezwykle charyzmatyczny. Gdy tylko porządnie zapoznam się z jego twórczością chętnie jeszcze raz wezmę udział w jego koncercie. Okazał się niezwykle spoko gościem, na moich oczach wyłonił się z tłumu znajdującego się na płycie, udał się do wejścia dla artystów, gdzie został dopadnięty przez fankę, z którą zrobił sobie zdjęcie i poszedł dalej :)

Po Miles Kane na Orange Stage wystąpił zespół The 1975. To założony w Manchesterze czteroosobowy zespół grający indie rock z domieszką popu. Przyznaję, że wcześniej nie zapoznawałam się z ich dyskografią, jednak grają całkiem niezłą muzykę do potańczenia :) Nie zapadli mi w pamięć niczym szczególnym, ale choć istnieją od ponad 10 lat, to swój debiutancki album wydali stosunkowo niedawno, więc jeszcze mogą mnie zaskoczyć :) 

W końcu! Doczekałam się koncertu Kasabian! O dziwo pod sceną było bardzo mało ludzi, dzięki czemu cały koncert spędziłam tuż przy barierkach :) Było wspaniale! Z czasem ludzi przybywało i trwała naprawdę genialna zabawa. Zaczęło się od "bumblebee" - kawałka z najnowszego albumu "48:13". Swoją drogą pod sceną roiło się od "wielkich fanek", które bez przerwy dopytywały "o co chodzi z tym napisem?", a oczywiście chodziło o tytuł płyty znajdujący się na wielkim bannerze tuż za zespołem. Tytuł ten oznacza czas łączny czas trwania wszystkich piosenek na albumie. Chłopaki zagrali m.in."Underdog", "Empire", "Club Foot' czy "Fire", a z okazji angielskiego dnia ojca wykonany został fragment utworu "Praise You" z repertuaru Fatboy Slim :) Po koncercie gitarzysta zszedł ze sceny i przybijał piątki publiczności przy barierkach, a na do widzenia wokalista zaśpiewał a capella fragment "All You Need Is Love". Koncert był kapitalny i wielka szkoda, że się skończył. Mam  nadzieję, że szybko wrócą do Polski :)

Po Kasabian udałałam się na Warsaw Stage, gdzie właśnie rozpoczął się koncert Limp Bizkit. Niestety "Rollin' "słyszałam, gdy byłam jeszcze w drodze na drugą scenę. Ich występ był wyśmienity! Urozmaicali go rozmaitymi coverami. Byłam w szoku, gdy usłyszałam epickie "Killing In the Name" z repertuaru Rage Against the Machine. Myślałam, że nigdy nie będzie dane usłyszeć mi tej piosenki na żywo, a tu proszę, cover niemal identyczny jak oryginał. Rewelacja! Oczywiście zagrali jeszcze "My Way", "Take Look Around" czy "Livin' It Up" podczas której wokalista Fred Durst zaprosił na scenę fankę z transparentem "You Are My Favourite Motherfuckers" :) Było jeszcze "In Da Club" 50 Cent'a zadedykowane obchodzącemu urodziny DJ'owi :) Limp Bizkit zakończyli swój koncert "Stayin' Alive" Bee Gees i zostawili publiczność w szampańskich nastrojach. To był bez wątpienia jeden z najlepszych występów tegorocznego Orange Warsaw Festiwalu.

Zwieńczeniem OWF 2014 w moim przypadku była końcówka pierwszego w Polsce koncertu Outkast. Nie obyło się bez kultowych kawałków "Ms. Jackson", "So Fresh, So Clean", czy "Hey Ya!", podczas której na scenę zaproszono grupę roztańczonych dziewczyn. Widownia oczywiście szalała i improwizowała układ taneczny znany z teledysku :)  Bardzo fajnie było ich zobaczyć na żywo. To był mój ostatni koncert tego dnia, choć później występował jeszcze David Guetta. Nie jest to jednak mój muzyczny klimat :)

***

Podsumowując, gdyby nie fatalna organizacja, logistyka i nagłośnienie, to byłby to naprawdę świetny event :) Line-up był kapitalny i bardzo się cieszę, że mogłam zobaczyć pierwszy raz na żywo wiele lubianych przeze mnie zespołów. Mam nadzieję, że kolejne edycje Orange Warsaw Festival zostaną przeniesione, choćby na parking pod Stadionem Narodowym. Czy komuś z Was udało się tam pojawić? Z jakimi spotkaliście się wrażeniami?

Youdeetah

Orange Warsaw Festival 2014 już wkrótce.

Orange Warsaw Festival 2014 już za dwa tygodnie! Karnety dotarły do mnie akurat na Dzień Dziecka. Czy ktoś z Was również wybiera się poszaleć na Stadionie Narodowym? :)


Jakiś czas temu pisałam Wam, że nie mogę się doczekać koncertu Kasabian :) Oprócz nich bardzo chcę zobaczyć jeszcze Pixies, Queens of the Stone Age i w końcu Kings of Leon :) Jestem też niezwykle ciekawa jakie wrażenia na żywo gwarantuje Florence and The Machine. Limp Bizkit, Outkast i the Kooks to zespoły, których koncerty z pewnością zobaczę. Ogólnie OWF dało czadu z tegorocznym line-upem. Zastanawia mnie tylko, jak organizator planuje rozmieścić na Stadionie Narodowym aż 3 sceny i jak będzie wyglądało przemieszczanie się pomiędzy nimi.

Niedawno na blogu po prawej strony pojawiły się nowe przyciski przekierowujące do moich kont w różnych serwisach. Serdecznie zapraszam Was na moje konta FB, Instagram, Twitter i Last.fm :)

     

Youdeetah

Słuchawki Marshall Headphones Major - recenzja, opinia, zdjęcia.

Marshall Headphones Major Black to słuchawki o których marzyłam od bardzo dawna. Od czterech miesięcy jestem ich szczęśliwą posiadaczką i uważam, że najwyższa pora na podzielenie się moją opinią na ich temat. Oto ja, Youdeetah :) I moje słuchawki Marshall Major. Zapraszam do lektury! :)



Koncert Artura Rojka w Palladium promujący solową płytę "Składam się z ciągłych powtórzeń" - relacja, wrażenia, opinie.

Artur Rojek, były wokalista Myslovitz, po dwóch latach nieobecności na polskiej scenie muzycznej powrócił z solową płytą zatytułowaną ''Składam się z ciągłych powtórzeń''. 28 marca rozpoczęła się trasa koncertowa promująca to wydawnictwo. W ubiegłą środę artysta zawitał do warszawskiego klubu Palladium. Nie mogło mnie tam zabraknąć :)



Koncert Sixto Rodriguez'a w warszawskiej Sali Kongresowej - wrażenia, opinie, recenzje.

W ostatni weekend marca w warszawskiej Sali Kongresowej odbył się koncert Sixto Rodriguez'a. Właściwie to nawet trzy koncerty, bo organizatorzy błyskawicznie zareagowali na ogromne zainteresowanie, jakim cieszyło się wspomniane wydarzenie. Jak wiecie, czekałam na ten koncert niecierpliwie od momentu, w którym został ogłoszony. Udało mi się kupić bilety na pierwszy, piątkowy występ. Byłam tam i zapraszam na moją relację z tego wydarzenia. Jeżeli nie wiesz kim jest Sixto Rodriguez, najwyraźniej nie znasz jego niesamowitej historii i jeżeli nie chcesz sobie zepsuć niespodzianki - nie czytaj dalej tego posta ;)



John Frusciante "Enclosure" - singiel "Scratch" promuje nową płytę. Premiera 8 kwietnia.

W dniu dzisiejszym mój ulubiony gitarzysta, John Frusciante, kończy 44 lata. Dwa tygodnie temu ogłosił, że 8 kwietnia ukaże się jego najnowszy album Enclosure. Na swojej stronie udostępnił wówczas piosenkę "Scratch", która jako pierwsza promuje nową płytę. Została ona napisana już w czasach tworzenia ''Empyrean", jednak dopiero teraz doczekała się utrwalenia. Jak pisałam na twitterze, słuchając ''Scratch" zastanawiam się, jakby ta piosenka brzmiała, gdyby została nagrana w czasach, w których została skomponowana, czyli gdy John stawiał wyłącznie na gitarę. Niezmiennie łudzę się, że cała płytka przyniesie więcej gitarowych brzmień. Niecierpliwie odliczam dni do premiery. Został już zaledwie miesiąc :)

P.S. John Frusciante to były gitarzysta Red Hot Chili Peppers.


Źródło: johnfrusciante.com


Post użytkownika Youdeetah.

Youdeetah

Warpaint dołącza do artystów Open'er Festival'u 2014

Źródło: Dean Avisar/NME


Post użytkownika Youdeetah.

Youdeetah

Kasabian zagrają na Orange Warsaw Festival 2014!

Kasabian pojawią się na Orange Warsaw Festival 2014, swoją obecność na OWF 2014 grupa potwierdziła dosłownie przed chwilą na swoim profilu na Facebooku. Na tegorocznej edycji obok nich pojawią się również Queens of The Stone Age, Kings of Leon oraz Florence and The Machine. Festiwal będzie odbywał się od 13 do 15 czerwca na Stadionie Narodowym w Warszawie.




MGMT dołącza do artystów Open'er Festival'u 2014. Pearl Jam kolejnym headlinerem Open'era 2014.

Dziś o 10:00 za pośrednictwem Instagramu ogłoszono kolejnego artystę Open'er Festivalu 2014, okazał się nim zespół MGMT. Z kolei jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, o czym pewnie większość z Was zdążyła już usłyszeć, ogłoszono drugiego headlinera tegorocznej edycji Open'era, mowa oczywiście o legendarnym zespole Pearl Jam.


MGMT ( źródło: last.fm)

MGMT to amerykański zespół tworzący elektroniczną muzykę przeplataną rockiem. Na pewno kojarzycie ich kawałek "Kids" pochodzący z albumu Oracular Spectacular, który miał swoje 5 minut w 2008 roku. W zeszłym roku grupa wydała nowy album zatytułowany "MGMT". Zespół powstał w 2002 roku, jego obecny skład stanowią: Ben Goldwasser, Andrew VanWyngarden, Will Berman oraz James Richardson. Koncert na Festival'u Open'er 2014 będzie ich drugim występem w Polsce, pierwszy koncert MGMT miał miejsce w 2009 roku na Orange Warsaw Festival'u.

***

Pearl Jam (źródło last.fm)

Pearl Jam, to założony w 1990 roku legendarny, rockowy zespół z Seattle. Do ich najpopularniejszych piosenek należą m.in. "Even Flow", czy "Jeremy". W 2014 Pearl Jam będzie gwiazdą Open'er Festival'u po raz drugi. Poprzedni festiwalowy występ miał miejsce w 2010 roku i miałam szczęście uczestniczyć w jego końcówce. Do dziś pamiętam dreszcz wzruszenia, który spowodowało kilka tysięcy gardeł mruczących końcówkę chwytającego za serce utworu "Black". To był mój pierwszy Open'er, a rozpoczynającym go koncertem w którym wówczas uczestniczyłam był Ben Harper & Relentless 7, gdzie w pewnym momencie na scenie pojawił się Eddie Vedder, frontman Pearl Jam, który wraz z Benem zrobił niezłe show śpiewając wspólnie "Under Pressure". Przez wszystkie lata istnienia zespołu jego skład często się zmieniał, w obecnej chwili poza Eddie'm tworzą go: Jeff Ament, Stone Gossard, Mike McCready oraz Matt Cameron. Mikołaj Ziółkowski zagwarantował, że podczas tegorocznej edycji Open'era zespół Pearl Jam będzie miał kompletną swobodę jeżeli chodzi o czas trwania swojego koncertu (zazwyczaj na festiwalach zespoły ma czas "od, do" i ani minuty więcej). Tym razem zamierzam pojawić się na całym koncercie, mam nadzieję, że będzie długi i obfity w bisy :)

***

Gorąco Was zachęcam, już dziś zacznijcie odkładać na bilet :) Nie martwcie się, że nie znacie wszystkich zespołów. Atmosfera, która tam panuje sprawi, że po powrocie chętnie zapoznacie się z twórczością wybranych przez Was grup :) Muzyczne festiwale gwarantują mnóstwo niezapomnianych przeżyć. Open'er Festival 2014 startuje 2 lipca, macie jeszcze sporo czasu na oszczędzanie, a ja na przekonywanie Was, że warto :)

Kto już dziś wie, że pojawi się tam na 100 %? :)

Youdeetah